Spitsbergen 2001

WSTĘP

rk_m75Owszem mam plan, chciałbym dojść na północ jak najdalej aż na Verlegenhuken (północny kraniec wyspy położony za 80 stopniem szerokości północnej). Trasa wiedzie z miasteczka Longyearbyen poprzez lody Nordeskjold przez zamarznięte zatoki Tempelfjorden i Billefjorden dalej przez lodowce Nordeskjoldbreen i Mittag – Lefflerbreen a następnie poprzez 140 kilometrowy fjord Wijdefiorden na północ. Wracać chcę lodowcem Asgardfonna, może wejdę na najwyższy szczyt Spitsbergenu, a mianowicie Newtontoppen (1713 mnpm).

Ale tak naprawdę liczy się dla mnie możliwość przebywania tam, skonfrontowania swoich umiejętności i posiadanej wiedzy, zobaczenia kolonii ptaków i żyjących poza obszarem zoo niedźwiedzi polarnych. Ważniejsze niż realizacja trasy jest fajna przygoda i powrót w jednym kawałku, a przede wszystkim nauczenie się nowych rzeczy. Zbyt dużo może się wydażyć żebym łudził się realizacją planu. Mogę wpaść do szczeliny na lodowcu, może się pode mną załamać lód, mogę mieć bliskie spotkanie z niedźwiedziem, mogę sobie po prostu złamać nogę lub coś odmrozić.

Za dużo „może” żebym przejmował się planem. Plan jest taki – ma być fajnie.

Rafał Król
Rafał Królhttp://rafalkrol.pl
Eksplorator światów i ikonoklasta.