Barka Wogezy 2007

Wogezy. Barką przez góry. Wogezy Rutyna może zabić każdą przyjemność, także przyjemność urlopowania. Kto się nie przyzna, że z przyzwyczajenia wyjeżdża w te same miejsca, że w ten sam sposób spędza wolne dni: samochód, hotel, restauracje, zwiedzanie pod dyktando przewodnika. A przecież nie musi tak być. Wystarczy wsiąść na barkę, by odkryć zaskakująco oryginalny, zaskakująco swobodny sposób zwiedzania Europy.

Możliwy jest taki rejs: ładujemy się na barkę zacumowaną na Wiśle i płyniemy nią aż do Wenecji. Cała bowiem Europa poprzecinana jest kanałami łączącymi największe rzeki. W tej hipotetycznej podróży największy problem mielibyśmy z przepłynięciem przez Polskę, ponieważ u nas jeszcze nie ma barek dla turystów (chociaż są kanały). W Zachodniej Europie infrastruktura dla pływających na barkach jest już tak rozwinięta jak dla narciarzy. Ba, wiadomo nawet, że patronem ludzi barek jest Święty Mikołaj (ten sam co zimą roznosi prezenty). Ma on swoją przeuroczą, białą i słoneczną bazylikę w mieście St. Nicolas. Bazylikę zobaczyliśmy z daleka, górującą nad całą okolicą, gdy płynęliśmy do Nancy kanałem Marna – Ren.

Dlaczego barką

Już nam się nie chce jeździć na urlop samochodem; autostrady są do siebie podobne i wszędzie są problemy z zaparkowaniem, jak w Warszawie. Przestały nam odpowiadać wycieczki autokarowe kiedy trzeba poddać się dyscyplinie ich programu. Dyscypliny mamy dosyć na co dzień, w pracy. Nie, nie byliśmy „wszędzie” w Europie ale zaczęło nam się wydawać, że nie ma już w niej dróg do odkrycia. Jednak zmieniliśmy zdanie, gdy pierwszy raz popłynęliśmy barką.

Wogezy Barka jest pływającym domem, który się przemieszcza. Nasza miała cztery sypialnie, dwa prysznice, dwie toalety i w pełni wyposażoną kuchnię połączoną z salonem oraz sterówką. Mieszkasz na barce: śpisz, popijasz wino, gotujesz obiad, gadasz sobie z przyjaciółmi a ona płynie. Łączy zalety samochodu i hotelu. Z pokładu barki prawie nie widzisz aut. Kanały prowadzą przez lasy i pola. Mijasz wsie i miasteczka. Kraj, który znasz z jego najwspanialszych budowli i najszybszych dróg oglądasz od strony zacisznej prowincji. Takiego nie widziałeś go wcześniej. W dodatku wszystko to odbywa się jakby w zwolnionym tempie, gdyż barki płyną z szybkością około sześciu (góra ośmiu) kilometrów na godzinę, więc siedzisz sobie w fotelu, gapisz się na brzegi niczym na ruchomy film. A jak ci się znudzi to biegniesz za barką. A jak masz dosyć płynięcia to przybijasz do brzegu (można wszędzie zacumować) i idziesz sobie na zakupy albo coś zwiedzić. Robisz co chcesz, na kompletnym luzie. Najbliższe Polski kanały z barkami dla turystów są w Niemczech. My jednak wybraliśmy Francję a tam kanał Ren-Marna. Biegnie on od Renu w Alzacji na zachód, wspina zboczami malowniczych Wogezów aż na ich szczyt po czym schodzi w dół do stolicy Lotaryngii i prowadzi jeszcze dalej – do Paryża. Cały ma 314 km długości. Trzeba mieć miesiąc urlopu, żeby go przepłynąć. My mieliśmy tylko tydzień, musieliśmy zatem wybrać krótszy odcinek.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Rafał Król
Rafał Królhttp://rafalkrol.pl
Eksplorator światów i ikonoklasta.