Na czym polega trudność zrobienia merino na lato? Otóż na tym, że nie da się oszukać.
Dobrej jakości przędza o gramaturze 120 – 150 g/m² i małym przekroju włókien merino ma średnicę od 14,5 do 20,5 µm. Przy czym jeden mikron – 1µm = 0,001 mm. Włos ludzki to 70µm. 14,5 -15,5 µm nie gryzie nikogo, takie merino to tak zwany nanosilk/ultrafine, kosztuje chore pieniądze, ale polecam. 16,5 – 17,5 µm to merino superfine w najlepszej i najdroższej odzieży outdoorowej. Z tej przędzy szyją zaledwie dwie czy trzy marki i to tylko wybrane produkty. 17,5-19,5µm to standardowe merino z najlepszą relacją ceny do trwałości. Bo te cieńsze włókna choć jedwabiście gładkie to jednak są mniej trwałe. To standardowe gryzie 1 osobę na 10. Grubsza wełna 19,5-20,5 gryzie bardziej i nadaje się na skarpety i swetry ale nie na pierwszą warstwę. Nasze kłujące góralskie swetry to niestety nie jest produkt ekskluzywny, taka wełna owcza mocno gryzie bo ma średnicę aż 27µm.
Gruba zimowa bluza ma gramaturę 220, 260 czy nawet 300 g/m². Przy tak ciężkiej dzianinie można przędzę skręcać z krótkich nitek merino. Krótkich – czyli gorszej jakości. Przy skręcaniu robi się z tego grubsza przędza a więc na zimowe użycie jest to w sam raz. Drugim patentem na krótkie i słabsze mechanicznie włókna jest domieszkowanie ich syntetykami. Nylon, poliester czy elastan wzmocnią przędzę wełnianą, ale za cenę gromadzenia brzydkich zapachów. Bakterie odpowiedzialne za przykre zapachy po prostu się do tych syntetycznych włókien przyczepiają i … śmierdzą. Zatem najlepiej wyłoby mieć materiał o niskiej gramaturze 120 – 150 g/m² wykonany w 100 % z merino. Tylko musiałoby to być zrobione z długich nitek merino dobrej jakości. Bo inaczej nie byłoby cienkie a więc nie nadawałoby się na lato.
Skoro wełna merino najwyższej jakości jest droga, a dodatki z włókien ropopochodnych śmierdzą trzeba było wymyślić dodatek wzmacniający przędzę mechanicznie ale o lepszych parametrach. I tu pojawia się Lyocell czyli Tencel. Otrzymuje się go z przetworzonej celulozy drzewnej (zazwyczaj eukaliptus). Włókna są bardzo gładkie a bakterie czepiają się go mniej niż syntetyków. Szacuje się ze Tencel zaczyna śmierdzieć 4 razy później niż poliester czy nylon ale jednak dwa razy wcześniej niż merino. Tencel chłonie do 13% wagi własnej wody i natychmiast ją oddaje. Wysoka przewodność cieplna mokrego włókna celulozowego daje efekt chłodzenia. Dlatego t-shirty z dodatkiem z tencelu nadają się na lato. Choć tencel to celuloza, to pamiętajmy, że bawełna to też niemal czysta celuloza (95 %).
Czyste merino 100% w t-shircie na lato czyli z gramaturą 135 -150 g/m² to wydatek rzędu 350 zł. Jeżeli gdzieś zobaczycie taniej – traktujcie to podejrzanie. Warto sprawdzać skład surowcowy. Na lato ma sens merino 100%, technologia corespun czyli owinięcie wełną meriono cienkich włókien nylonowych (wtedy proporcja merino do syntetyku ma jakieś 85 % do 15 % nylonu), albo technologia Durawool gdzie co prawda mamy mieszankę wełny z nylonem ale to specjalna Cordura z super gładkimi i bardzo cienkimi włóknami która nie ma wad syntetyków. Jest gładka niczym jedwab i nie wchłania brzydkich zapachów. A ceny będą szły tylko do góry. Od czasu gdy Chińczycy odkryli merino ich rynek jest w stanie wchłonąć każdą ilość produktu. Należy pamiętać, że Chińczyków którzy dobrze zarabiają jest jakieś 400 milionów a wszystkich obywateli Unii Europejskiej jakieś 500 milionów. Popyt na ich rynku kształtuje ceny na całym świecie.
Natomiast oczka mogą robić się z wielu różnych powodów. Słabej jakości przędza, źle skręcona przędza, przędza skręcona z krótkich włókien o słabej jakości, niewłaściwe pranie w mocnym detergencie który niszczy połączenia białek (polecam hasła proteaza białka), nadmierne wyciąganie mechaniczne i mole.
Do czego merino się latem nie nadaje. To jeszcze na koniec napiszę do czego 100 % merino na lato się nadaje, a do czego nie. Nadaje się na podróże, zwiedzanie, wyjazdy na wiele dni gdzie nie będziemy mieli szansy na pranie lub gdy musimy zabrać minimalną ilość ubrań. Nie nadaje się do treningów, biegania, wysiłku, noszenia pod plecakiem. To już nie chodzi o jakość włókna, tylko o to, że przędza wełniana nie bardzo się rozciąga i mechanicznie nie pracuje.

