Co ubiera Król?

Poproszono mnie, żebym opisał z jakich ubrań i w jakich warunkach korzystam. Ponieważ zdarza mi się przebywać w bardzo różnych warunkach klimatycznych, trochę tego jest, ale mam nadzieję, że te wskazówki przydadzą się w doborze własnego zestawu odzieży na Wasze aktywności. A więc poniżej mój preferowany zestaw na rok 2017.

Rafał Król

BIWAKI

Przede wszystkim zestaw na biwaki: na czas odpoczynku po wysiłku i do spania. To musi być takie ubranie, które zapewni możliwie największy komfort i dobrą izolację termiczną.

Nieważne: do schroniska, czy do namiotu – najfajniejsza do spania jest 100% wełna. Helly Hansen produkuje ją pod nazwą HH Wool. Bluza z długim rękawem i kalesony to mój ulubiony zestaw biwakowo odpoczynkowy. Do tego koniecznie wełniane skarpetki i wełniana czapka. Nie tylko poprawiają komfort termiczny śpiwora, ale również przez wiele dni użytkowania nie chłoną brzydkich zapachów. Bez obawy da się w takiej bieliźnie dzielić z kimś namiot i nie być zażenowanym z powodu zapachu, który roztaczamy. Bielizna o gramaturze około 200 g/m2 jest ciepła, a zarazem nie zajmuje dużo miejsca w plecaku i składa się do naprawdę małych rozmiarów.

BARDZO ZIMNO

odzież ekspedycyna

Jeżeli chodzi o wysiłek i aktywność, wykorzystuję produkty z dwóch różnych kategorii bielizny. Kiedy jest bardzo zimno, w rejonach arktycznych, zimą w Polsce i wysokich górach, najlepszym rozwiązaniem jest bielizna z serii HH Warm. To taki hybrydowy wynalazek, bielizna złożona z dwóch warstw. Od strony ciała – syntetyczna, która bardzo sprawnie odbiera wilgoć, od strony zewnętrznej to 100% wełna. Taki „sandwich” ma wszystkie zalety wełnianej bielizny, ale jednocześnie nie ma jej wad. Główną wadą odzieży wełnianej jest to, że długo schnie, albo że może czasami podrażniać ciało kogoś bardzo wrażliwego. Tutaj tego problemu nie ma, bo od wewnętrznej strony wszystko, czego dotykamy to warstwa z szybkoschnącej, syntetycznej Lify – czyli opatentowanego materiału Helly Hansen. Bielizna Warm doskonale się sprawdza nawet w temperaturach poniżej -30°C i na wielodniowych ekspedycjach, gdzie nie mamy szans na pranie, czy kąpiel.

UMIARKOWANY WYSIŁEK, RÓŻNE TEMPERATURY

ciuchy na trudne warunki

Na umiarkowany wysiłek, ale i umiarkowane temperatury, albo na takie warunki gdzie może się zdarzyć w ciągu jednego dnia zarówno temperatura -15°C jak i +15°C, korzystam z bielizny HH Active, lub Active Flow. Ta bielizna ma luźniejszy krój, nadaje się zarówno do miasta jak i do uprawiania sportu i – co najlepsze – bardzo dobrze pracuje w szerokim spektrum temperatur. Na intensywne wędrówki z plecakiem, narciarstwo pozatrasowe, wspinaczkę, pływanie kajakiem, itd. HH Active jest świetna na nieprzewidziane warunki. Jeżeli w górach możemy mieć w ciągu jednego dnia śnieg z deszczem, a zaraz potem intensywne prażące słońce, właśnie ta bielizna jest niezawodna. W 100% syntetyczna, choć składa się z dwóch warstw i tworzy bardzo przyjemną w kontakcie z ciałem strukturę. Nie lepi się od potu, bardzo szybko odprowadza wilgoć. Ma też kolejną świetną właściwość – jest wyposażona w filtr promieniowania słonecznego między UPF30 do UPF50. Ponieważ bardzo łatwo się opalam, korzystam z tej bielizny w słoneczne dni, żeby się nie spiec. Bardzo dobrze sprawdza się nawet w największe upały.

BARDZO DUŻY WYSIŁEK, BARDZO WILGOTNO

odzież hh

Na bardzo duży wysiłek, kiedy potrzebujemy pozbyć się wilgoci w już i tak wilgotnym środowisku, np podczas wielodniowej wędrówki w deszczu, czy podczas biegania, najchętniej korzystam z bielizny HH Dry. To cienka, jednowarstwowa bielizna która ściśle przylega do ciała, bardzo szybko schnie i bardzo szybko odprowadza pot. Nie nadaje się na upalne lato, ale na temperatury poniżej 15°C i na bardzo intensywny wysiłek jest niezastąpiona. Lubię ją zabierać jako zestaw awaryjny, zwłaszcza, że zajmuje mało miejsca w plecaku. Po załamaniu pogody wystarczy kwadrans, żeby tą bieliznę wysuszyć na słońcu.

WARSTWA TERMICZNA

W zależności od warunków pogodowych i typu aktywności na tę bieliznę należy jeszcze coś założyć. Jeżeli jest chłodno i potrzeba jakiejś dodatkowej warstwy odzieży zakładam bluzę typu „polar”, które w Helly Hansen łatwo zidentyfikować po nazwie „fleece” – czyli, że misiek. Bardzo lubię te pośrednie warstwy termiczne Helly Hansen, bo w przeciwieństwie do konkurencji, nie aż tak grube. Mimo to zapewniają wystarczającą izolację, gdy jest zimno, a nadal nie zajmują wiele miejsca w bagażu. Najlepsze jest to, że nie są jednocześnie zbyt ciepłe. To nie jest taka warstwa, która powodowałaby, że jej założenie od razu sprawi, że jest nam za gorąco i zaczynamy się pocić. Opracowano taką bluzę z krótkim zamkiem pod nazwą Daybreaker 1/2 Zip Fleece. Ta bluza z cienkiego polaru Malden Mills waży zaledwie 200 g i bardzo szybko schnie. Na większość sytuacji od późnego lata, przez jesień, po wiosnę to mój ulubiony izolator na wędrówki z plecakiem.

Zimą na nartach korzystam z cienkiej technicznej bluzy z kapturem ULLR Midlayer Jacket. To taki „polar”, który jest wykonany z tego samego włókna Lifa co bielizna HH. Fantastycznie sprawdza się podczas wysiłku na skiturach i doskonale pracuje między warstwą bielizny, a zewnętrzną warstwą membranową. Na zimowy intensywny wysiłek w górach i do bardzo technicznych zastosowań korzystam z bluzy Vertex Stretch Midlayer. To elastyczny, rozciągających się we wszystkich kierunkach „polar”, który od wewnątrz ma strukturę przypominającą skarpety frotte, łapie dużo powietrza i przez to jest cieplejszy niż mogłoby się wydawać. Świetnie izoluje, i zupełnie nie krępuje ruchów.

SOFTSHELLE czyli coś na wiatr

Kiedy nie leje deszcz, i nie turlamy się w mokrym śniegu, idealnie sprawdzają się softshellowe spodnie i kurtki. Nie mają membrany, ale są gęsto tkane. Bardzo sprawnie transportują pot na zewnątrz ubrania i w znacznym stopniu zatrzymują wiatr. Helly Hansen wyprodukowało taki pancerny softshell, który nazywa się Paramount Softshell Jacket. To legendarny model, z którego od lat korzystają przewodnicy górscy i wspinacze. Cenię go za to, że jest obszerny i można wrzucić pod niego dodatkową bluzę, czy detektor lawinowy. Najważniejsze jest jednak to, że jest bardzo mocny mechanicznie. Zabieram go zarówno na techniczne wyjazdy w góry, gdzie można nim bez obaw przytrzeć o skałę, jak i do lasu, czy na bagna bo nie boi się krzaków, ani ostrych trzcin. Zimą, podczas słonecznej pogody bardzo chętnie korzystam z niego na nartach. Co do softshellowych spodni używam dwóch modeli. Jedne na zimę – Odin Guide Pants – pancerne spodnie z elastycznego softshellu z obszyciami z cordury w okolicach kostek. Te spodnie mają wypinane dodatkowe nogawki wewnętrzne do łapania śniegu. Świetnie sprawdzają się na górskich wyprawach, na wycieczkach skiturowych, czy wspinaczce w rakach, kiedy jest mroźno i sucho. Bez obawy o dziurę można się w nich wywrócić na lodzie czy kamieniach. W wersji wiosennej i jesiennej mają lżejszą odmianę – bez wzmocnień występujące pod nazwą Odin Guide Light Panst. Cienkie, ale gęsto tkane świetnie zatrzymują wiatr i są bardzo wygodne.

H2FLOW

To tak dziwna i niesamowita technologia, że muszę o niej napisać osobno. Będąca skrzyżowaniem bluzy polarowej i softshelu, kurtka Odin Flow Jacket ma specjalne otwory, które można otworzyć lub zamknąć. Kiedy się przegrzewamy można ją błyskawicznie przewietrzyć przez otwarcie zamków, kiedy wieje nam za mocno można je zasunąć. Na zewnątrz cienki materiał zatrzymuje wiatr, od wewnątrz specjalny polar z powycinanymi dziurami sprawia, że nasze ciepło cyrkuluje wewnątrz kurtki. To tak uniwersalne rozwiązanie, że korzystam z H2Flow zarówno jako samodzielnej kurtki przez cały rok jak i warstwy pod kurtkę membranową zimą.

WARSTWA ZEWNĘTRZNA

Jedno jest pewne, warstwa zewnętrzna nazywa się Helly Tech Professional. To jest membrana, do której mam pełne zaufanie. W różnych odmianach korzystam z niej w naprawdę najróżniejszych warunkach. To trójwarstwowy laminat, który jest bardzo trwały. Co istotne, bo mam pewność że po 10, czy 30 praniach nic się z tą membraną nie dzieje. Helly Tech Profesionall oddycha wolniej niż membrany typu Event czy Gore tex, ale dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Nadmiar wilgoci jest usuwany za pomocą wentylacji pod pachami, czy kieszenie, natomiast kluczową cechą jest absolutna wodoodporność i trwałość membrany. W przeciwieństwie do konkurencji, Helly Tech nie sztywnieje na mrozie, nie robi się twardy i nie szeleści. Jej odmiana, która pokrywa kurtki outdoorowe z serii ODIN jest z powodzeniem wykorzystywana w temperaturach poniżej – 30°C. Obecnie na wyprawach górskich i szkoleniach używam Odin 9 Worlds Jacket, a wcześniej Odin Mountain Jacket. To kurtki na najcięższe warunki, które nigdy mnie nie zawodzą. Z tej samej serii używam spodni Odin Mountain Pants, a teraz Odin Skarstind Pants. Ta sama membrana tylko w niezwykle mocnej obudowie jest zastosowana w kolekcji narciarskiej ULLR. Kurtka ULLR Elevation Jacket ma wiele kieszeni i udogodnień przydatnych na freeridowych nartach. Waży ponad 1kg, ale dla narciarza waga nie jest tak istotna, jak dla wspinacza, czy górskiego turysty. Do narciarskiego kompletu używam spodni Wasatch Shell Pants, wykonanych z tego samego niezwykle mocnego materiału z membraną. W tym zestawie można się wywrócić na nartach przy dużej prędkości na wylodzonym stoku, bez obawy o to, że ubranie nie wytrzyma.

W HP Drysuit 2, czyli jednoczęściowym kombinezonie z wodoodpornym zamkiem opływałem przez kilka tygodni kajakami morskimi Spitsbergen. Odmiana membrany Helly Tech Professional, wykorzystywana w tym kombinezonie i innych produktach do morskiego żeglarstwa, świetnie radzi sobie ze słoną morską wodą. Helly Hansen tworzy rozmaite produkty z wykorzystaniem tej membrany. Kurtka dla minimalistów, którzy bardzo cenią sobie minimalizowanie wagi, nazywa się Odin Minimalist Jacekt i waży zaledwie 160 gramów, a po spakowaniu jest wielkości smartfona. Zabieram ją na wyjazdy, gdzie dosłownie każdy gram się liczy.

AKCESORIA

Helly Hansen to nie tylko „duże” rzeczy, ale również skarpetki, majtki i rękawiczki oraz coraz szersza oferta butów casualowych i do biegania.

Bardzo cenię skarpety trekkingowe i narciarskie Helly Hansen oraz majtki z przeznaczeniem na bardzo różne warunki. Syntetyczne majki na lato oraz bardzo ciepłe majtki wykonane z najcieplejszej dzianiny HH Wool Warm. Do zimowych aktywności używam rękawiczek Helly Hansen z membraną, sprawdzają się w zasadzie przez całą zimę, może za wyjątkiem ekstremalnych mrozów. Podczas bardzo dużych mrozów, wykorzystuję łapawice mojego własnego pomysłu albo rękawice firmy Outdoor Research. Helly Hansen oferuje również bardzo szeroki wybór czapek od akrylowych do wełnianych.

IZOLATORY

Zimowa odzież

Podczas zimowych ekspedycji potrzebne jest ubranie, w którym możemy odpoczywać i nie marznąć. Przydaje się ono do asekurowania kogoś na linie, podczas odpoczynków, czy budowania obozu. Korzystam z grubszej kurtki puchowej HH Icefall Down Jacket, cieńszego swetra puchowego z kapturem Verglas Hooded Down Insulator. To na suche górskie warunki. Gdy jest wilgotno i zimno używam kurtki z primaloftu z kapturem Odin Belay Jacket, a trochę cieplejsze warunki kurtki bez kaptura zaprojektowanej specjalnie do współpracy z kurtką membranową Odin, o nazwie Odin Isolator Jacket.

BUTY

Do narciarstwa skiturowego i freeridowego używam butów marki La Sportiva. Do trekkingu w błocie, na bagnach, w dżungli, na pustyniach korzystam z butów marki Meindl. Na wyprawy w wyższe góry i tam, gdzie potrzeba trochę więcej technicznego chodzenia zakładam syntetyczne buty AKU. W góry najwyższe zabieram buty La Sportiva. A jeśli sandały, to firma Keen.