Odlo X-Warm

Odlo

Produkty Odlo były używane podczas szkolenia zimowego prowadzonego na Babiej Górze w styczniu 2013 oraz podczas ekspedycji na największy górski płaskowyż w Europie Hardangervidda, znany z surowego klimatu i ekstremalnych warunków pogodowych (to tu między innymi Amundsen i Nansen przygotowywali się do swoich ekspedycji ).  Na Babiej Górze panowały warunki od plus 2C i opadu deszczu i pracy przez wiele godzin w mokrym  śniegu do pasa do temperatury -20C i wiatru do 100 km/h.  Na Hardangerviddzie zaś, temperatury spadały do -30C, przy bardzo dużej wilgotności powietrza. 
Używałem następujących produktów Odlo: kamizelka wiatroszczelna ( typu windstopper), czapka, bluza z polaru z krótkim zamkiem – typu half zip, oraz komplet bielizny X-Warm najcieplejszej jaką produkuje Odlo.

Kilka ogólnych spostrzeżeń dotyczących wszystkich produktów Odlo. Produkty te są wykonane ze znakomitej jakości przędzy poliestrowej.  Kiedy  włókno użyte do produkcji materiału jest bardzo cienkie, człowiek przestaje czuć, że ma na sobie coś sztucznego. Wszystkie rzeczy poza czapką mają tzw. płaskie szwy, które poprawiają przyleganie bielizny, zmniejszają jej wagę i pozwalają uniknąć otarć naskórka.  Wszystkie rzeczy są miłe w dotyku i nie drażnią nawet osób szczególnie wyczulonych.  Jak na syntetyki uderza również niezwykła odporność na wchłanianie brzydkich zapachów. Wydawało mi się, że tego nie da się osiągnąć- a jednak!  Bielizna X-Warm była jedyną bielizną używaną podczas ekspedycji Hardangervidda, przez prawie dwa tygodnie pod namiotem w ekstremalnych warunkach zarówno podczas codziennego wysiłku jak i biwakowania oraz w czasie snu. Po wyprawie z obawą przyłożyłem nos i… nic. Nie jestem osobą, która bardzo się poci ale „efekt Odlo” to prawda a nie reklamowy slogan. Te syntetyki nie smierdzą. Kropka. 
Jak z wytrzymałością mechaniczną i pillingowaniem (powstawaniem kuleczek)? Kuleczki powstaja, ale da się je usunąć i nie ma śladu. Mechanicznie produkty oceniam bardzo dobrze. Wszystkie opisane rzeczy są gęsto dziane i trudno w nich zaciągnąć nitkę.

 

Bielizna X-Warm – to zdecydowanie najcieplejsza i najbardziej „miła” w dotyku bielizna syntetyczna jakiej do tej pory używałem. Do spania w śpiworze (o komforcie -7C) w temperaturę około -30C kalesony z X-Warm okazały się lepsze niż spodnie typu fleece o gramaturze 200g/m2. Bielizna z bliska, od zewnątrz przypomina nieco czarny sztruks, bo od wewnątrz jest mechatym mikropolarem, którego gąszcz nitek świetnie zatrzymuje ciepłe powietrze jak i transportuje na zewnątrz wilgoć. Na zewnętrznej, gładkiej stronie szybko woda odparuje lub gdy będzie bardzo zimno zamieni się w szron, który łatwo strzepnąć ręką. Dodatkowo wszystkie newralgiczne miejsca na ciele mają od wewnątrz doszytą drugą warstwę z grubszego fleeca w kolorze szarym.  Newralgiczne miejsca w wypadku kalesonów to stawy kolanowe  i tył w miejscu gdzie, plecy tracą swą szlachetną nazwę. Analogicznie bluza – druga warstwa to obszycia ramion (trochę to przypomina „poduszki” w ciuchach z lat 80 –tych. Dla młodych, którzy nie wiedzą o co chodzi polecam film Kingsajz – tam to dobrze widać). Dodatkowo obszycia sięgają nerek i boków. Wszystkie, bez wyjątku obszycia są wstawione po mistrzowsku – nie czuje się ich i nie przeszkadzają. Bluza posiada krótki zamek i polgolf. Nie znoszę zamków w bieliźnie bo zawsze się zaladzają i psują – ten zamek jednak sprawdził się znakomicie. Wszystkie szwy i obszycia są płaskie. Ta bielizna to doskonały wybór dla zmarźlaków, osób skazanych na niewielką aktywność w ujemnych temperaturach (myśliwi na ambonach, wędkarze pod lodowi, wszelakie osoby „stojące” na mrozie itp). Druga grupa, której bym polecił tę bieliznę to ludzie uprawiający bardzo duży wysiłek na dużym mrozie. Polecam również na wielodniowe wyprawy i tury ponieważ bielizna nie śmierdzi. Odzież posiada znakomity „trójwymiarowy” krój i dobrze leży na ciele. Fason jest tak sportowy, że aż za bardzo. I tu dochodzimy do jedynego ale niezwykle ważnego minusa– kalesony i bluza źle ze sobą współpracują pozostawiając w bardzo wielu sytuacjach gołe nerki . Gdyby nie to, Odlo X-warm byłby absolutnie rewelacyjnym kompletem bielizny.

Kamizelka wiatroszczelna – idealnie uszyta, trójwymiarowy krój, „wybrane” wszystkie luzy pod pachami i na plecach. Idealne docieplenie korpusu ciała zarówno przy zimowych sportach aerobowych jak i na chłodniejsze wieczory. Granat na zewnątrz i czerwona kratka polarowa oraz mikrokieszonka pod lewą piersią na odtwaracz muzyki czy klucze.  Absolutny minimalizm. To jedna z takich rzeczy, które lubimy od pierwszego założenia na siebie. Płaskie szwy, doskonałe wykończenie, wysokiej jakości zamek. Nie ma się do czego przyczepić – kto używa kamizelek lub ocieplaczy będzie zachwycony.

Bluza z fleeca – mięsista, niegruba a bardzo ciepła, elastyczna gładka na zewnątrz  (idealnie wysycha i zmraża się na niej szron). Zatrzymuje część wiatru gdyż jest gęsto tkana. Bardzo mała po spakowaniu, o niewielkiej wadze. Cieplejsza niż niejedna 200 setka z długim zamkiem. Polecam wszystkim minimalistom i ekstremalistom. Na ramieniu mała kieszonka na zamek, nie wszyta a „wklejona”. Jak dla mnie jest to zbędny bajer ale niezwykle futurystycznie wykonany i dla wielu użytkowników znajdzie praktyczne zastosowanie. Całość  bez zarzutu, nie ustępująca polarom z Malden Mills z durastretchem a nawet je przewyższająca.